Pamiętam moment, kiedy pierwszy raz zakończyłam współpracę z klientem zaledwie tydzień po podpisaniu umowy. I pamiętam też, jak bardzo było to dla mnie trudne. Z jednej strony miałam w głowie mnóstwo obaw: „To nieprofesjonalne.” „Co ta osoba sobie o mnie pomyśli?” „Jak wpłynie to na relację z osobą, która nas połączyła?”
Z drugiej strony bardzo wyraźnie czułam, że coś w tej współpracy od początku nie działa tak, jak powinno. Już w pierwszym tygodniu zaczęły być przekraczane wcześniej ustalone zasady. Pojawił się chaos komunikacyjny, presja czasu i oczekiwania, które znacząco odbiegały od tego, na co obie strony umawiały się na początku.
I właśnie wtedy po raz pierwszy naprawdę zrozumiałam, że nie każda współpraca musi być kontynuowana tylko dlatego, że została rozpoczęta.
Dlaczego tak trudno odpuszczać współprace?
Wielu przedsiębiorców ma ogromny problem z zakończeniem współpracy, nawet jeśli od początku widzą sygnały ostrzegawcze. Powody są bardzo podobne:
– strach przed oceną,
– poczucie odpowiedzialności,
– obawa przed utratą pieniędzy,
– lęk przed konfliktem,
– chęć „ratowania sytuacji”.
Często dochodzi też przekonanie, że skoro podpisaliśmy umowę, to trzeba wytrzymać do końca, nawet kosztem własnego spokoju, energii czy jakości pracy.
Tyle że biznes nie polega na ciągłym udowadnianiu, że damy radę wszystko udźwignąć. Dojrzałość w prowadzeniu firmy bardzo często polega na umiejętności zauważenia momentu, w którym dalsza współpraca przestaje być zdrowa dla którejkolwiek ze stron.
Pierwsze sygnały, których nie warto ignorować
Z perspektywy czasu widzę, że większość trudnych współprac nie zaczyna się od dużego konfliktu.
Najczęściej pojawiają się drobne sygnały:
– ignorowanie ustaleń,
– brak szacunku do czasu pracy,
– ciągłe zmiany decyzji,
– oczekiwanie pełnej dyspozycyjności,
– niejasna komunikacja,
– przesuwanie granic
Na początku łatwo to tłumaczyć: „Każdy ma gorszy moment.” „Może jeszcze się dotrzemy.” „Nie chcę wyjść na problematyczną.”
Tylko że takie sytuacje bardzo rzadko poprawiają się same.
Najczęściej z czasem zaczynają kosztować coraz więcej: energii, frustracji, czasu i jakości pracy z innymi klientami.
Zakończenie współpracy to nie porażka
Przez długi czas miałam wrażenie, że rezygnacja ze współpracy oznacza, że sobie nie poradziłam. Dziś patrzę na to zupełnie inaczej. Czasami zakończenie współpracy jest bardziej odpowiedzialne niż dalsze ciągnięcie czegoś na siłę.
Zwłaszcza wtedy, kiedy:
– wartości obu stron mocno się rozmijają,
– komunikacja przestaje działać,
– współpraca opiera się głównie na napięciu i gaszeniu problemów,
– żadna ze stron nie czuje się w niej dobrze.
To nie zawsze jest wygodne. Często wiąże się ze stresem i trudnymi rozmowami.
Ale bardzo często właśnie takie decyzje robią przestrzeń na lepsze projekty, spokojniejsze relacje biznesowe i współprace, w których obie strony naprawdę chcą grać do jednej bramki.
Odpuszczanie też jest kompetencją
Im dłużej pracuję z ludźmi i przedsiębiorcami, tym bardziej widzę, że umiejętność odpuszczania jest w biznesie bardzo niedoceniana. Nie wszystko trzeba ratować. Nie każdą relację trzeba ciągnąć do końca. Nie każda współpraca będzie dobra tylko dlatego, że „mogłaby się udać”.
Czasami największą wartością jest umiejętność powiedzenia: „To nie jest kierunek, w którym chcę dalej iść.” I co ważne – można to zrobić z szacunkiem, spokojnie i bez palenia mostów.
Dlaczego warto słuchać własnej intuicji w biznesie?
Dziś wiem, że intuicja w biznesie bardzo często wychwytuje rzeczy, których jeszcze nie umiemy logicznie nazwać. To napięcie po spotkaniu. Poczucie chaosu. Brak spójności między słowami a działaniem. Ciągłe poczucie presji.
Oczywiście sama intuicja nie powinna być jedynym wyznacznikiem decyzji biznesowych. Ale ignorowanie jej również potrafi być kosztowne.
Czasami organizm szybciej niż głowa rozumie, że dana współpraca nie będzie dobra.
Nie każda zakończona współpraca jest stratą
Tamta decyzja była trudna, ale z perspektywy czasu okazała się jedną z lepszych, jakie mogłam wtedy podjąć. Nie dlatego, że była wygodna, ale dlatego, że pozwoliła mi lepiej zrozumieć, z kim chcę pracować, jakie zasady są dla mnie ważne i gdzie kończą się moje granice.
I myślę, że właśnie takie momenty budują dojrzałość w biznesie dużo bardziej niż same sukcesy. Bo prowadzenie firmy to nie tylko umiejętność zdobywania nowych klientów. To również umiejętność świadomego wybierania, z kim naprawdę chcemy budować współpracę.

